• Print
close
Breaking news

Myślałem, że 2017 rok będzie taki sam, jeśli chodzi o problemy, przeżycia ...read more Sie­dzia­łem już drugi mie­siąc w szpi­talu. Kilka tysięcy kilo­me­tr...read more W POPRZEDNIEJ CZĘŚCI „Za dwie godziny spo­tka­nie, a ja nie gotowy. K...read more

Podsumowanie roku 2017

Myślałem, że 2017 rok będzie taki sam, jeśli chodzi o problemy, przeżycia i różne przygody. Byłem pewny, że będzie tak samo nudny, jeśli chodzi o szkole i spędzanie czasu wolnego. Rutyna. Byłem na to przygotowany. Teraz jestem pewny, że moje życie żyje chyba własnym „życiem”.

Początek roku nie zapowiadał przełomów w moim życiu. Miałem wtedy osobę, która ponoć byla najważniejsza osoba w moim życiu. Kłótnie z rodzicami. Standard. Do naszego domu zawitała moja siostra. Wiedziałem, że to może być coś ciekawego. Nie zawsze się nam układało, ale wsparcie, które mi teraz daje, jest dla mnie bardzo ważne. Nie powiedziałbym jeszcze tego na początku roku. Zamieszkała z nami. Urodziła się jej Martusia. Piękna i słodka siostrzenica. W głowie już sobie powiedziałem, że będę super wujkiem. Oczywiście nadal zdarzały nam się kłótnie jak to w rodzinie. Odmienne zdania.

Minęło pół roku. Straciłem osobę z którą myślałem,że będę na dobre i na złe. Długo to we mnie siedziało wszystko. Byłem pewny, że szybko sobie z tym nie poradzę. W szkole się jakoś układało. Zakończył się rok szkolny. Postanowiłem pójść do pracy. Powiedziałem sobie „zdobędziesz jakieś kwalifikacje, dobra inwestycja w życie”. Zaryzykowałem. Stworzyłem CV i ruszyłem na podbój rynku pracy. Nie żałuje. Poznałem wielu wspaniałych ludzi oraz osobę dzięki której by mi się to nie udało i dała mi wiarę w siebie i swoje możliwości. Mój szef. Możecie mówić co chcecie, ale pokazał mi nie tylko programy z którymi pracowałem, ale dał mi szanse i zaufanie. To jest najważniejsze. Zanim mi się udało dostać do pracy, przeszedłem rekrutacje. Byłem pewny, ze już nie mam szans. Zadanie kwalifikacyjne w domu, spotkanie w biurze oraz zadanie na „żywca”. Stres od 1 do 10… 11. W głowie tylko myśl „pokaż co umiesz”. Tak też zrobiłem. Wiedziałem, że dałem siebie to co mogłem, pokazałem swoje umiejętności i chyba dzięki temu udało mi się dostać tak super prace. Pracowałem z wspaniałymi i mega inteligentnymi osobami. Można powiedzieć „twórcami internetu”. Wiele rzeczy które widzicie, robią tacy ludzie jak mój szef i koledzy z pracy.

W tym czasie poznałem takiego samego człowieka jak ja. Mogę powiedzieć, że jest osoba, która teraz pozwala mi myśleć, bo wiele rzeczy robię na szybko i pochopnie. Mój przyjaciel. Sebastian. Człowiek, który zmienił moje życie o 180 stopni. Wakacje były dla mnie burzliwym czasem. Jak i dla mojej przyjaźni, jak i pracy. Postanowiłem pojechać do Warszawy, zahaczając jeszcze o Łódź. Odwiedzić moja wspaniałą kuzynkę. Nie miałem gdzie spać, nie miałem pieniędzy wtedy na nic. Postanowiłem zaryzykować. Zapytałem się, czy ktoś jest w stanie mnie przenocować. Dzięki Bogu pewna osoba się odezwała i zaproponowała mi nocleg w centrum stolicy. Nie myślałem wtedy, że będzie mnie czekać tyle przygód. Zwiedzałem nieznane dotąd zakamarki Warszawy, muzea, odpoczywałem i starałem się bawić. Następnym kierunkiem miał się okazać Szczecin. Niestety, plany legły w gruzach. Postanowiłem zostać. Decyzja była jak najlepsza. Siedzenie wieczorem nad Wisłą, spanie u ludzi, których się poznało tej samej nocy. Nie spotkałem się z żadnym niemiłym słowem. Każdy był gościnny i proponował mi wiele rzeczy. Byłem gotów zostać w tej Warszawie. Załatwiłem sobie prace, szkole i mieszkanie. Wszystko było gotowe. Musiałem stanąć przed wyborem utrata przyjaciół, porzucenie pracy i mieć spokój i zacząć wszystko od nowa. Zostałem na Śląsku. Nie żałuje. Niezapomniane wspomnienia.

Wszystko było cudowne do momentu, kiedy wróciłem do domu. Depresja. Coś, czego nikt nie chce, a bardzo często dotyka osoby w moim wieku. Z czego? Akurat zostawię to dla siebie. Jedynie, chce każdemu powiedzieć, żeby nie bać się psychologów czy psychiatrów. Byłem pewny, że sobie poradzę. Podobno jestem silny emocjonalnie. Niektórzy powiedzą mi, że się poddałem, ale ja sądzę, że wygrałem. Poszedłem do psychiatry. Kolejna dobra decyzja. W tym samym czasie zrezygnowałem z pracy. Nie byłem wstanie pracować. Szkoła, rodzicie i inne rzeczy, które podkładały mi kłody pod nogi. W tej chwili siedzę i to pisze i wiem, że z tego wyszedłem. Dzięki tabletkom, ale co najważniejsze dzięki rodzicom, szefowi, przyjaciołom i mojej miłości. Oni byli, kiedy mnie nie było i zjadała mnie depresja.


Cały ten rok nie zmieścił mi się tutaj, ale mam go w wspomnieniach. Każdego kogo poznałem zostawiam w serduchu. Jeśli o was nie napisałem, to nie znaczy, że jest dla mnie mało ważne, ale zbyt wartościowe, żeby się tym dzielić. Wracam na bloga i będę pisał o wszystkim. Wracam do pracy i skupiam się na nauce. Na swoim życiu. Czekają mnie zmiany w 2018 roku. Liczę, że tym razem ten rok też mnie zaskoczy!

Facebooktwitter

No Comments

Leave a reply

Post your comment
Enter your name
Your e-mail address

Story Page